Głodówka? Rezygnacja z dyżurów kontraktowych? Masowe L4? – Jeśli jeden ratownik z dwuosobowego zespołu karetki nie przyjdzie do pracy, karetka po prostu nie wyjedzie – mówi ratownik z Krakowa.

Ratownicy z ogólnopolskiego związku zawodowego spotykają się w piątek, by zdecydować, czy i w jakiej formie zaprotestują. Powód? Brak obiecanych podwyżek.

– Żarty się skończyły. Pracujemy ponad siły, zarabiamy zawstydzająco mało, a w dodatku rząd nie traktuje nas poważnie – mówią ratownicy Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej