– Samochód był z renomowanej wypożyczalni, z 2017 r. Miał wymagane dokumenty i przegląd sprzed miesiąca. Był sprawny. Policja nie miała podstaw, żeby zatrzymać dokumenty i odholować pojazd – mówi Zofia Marcinek z Warszawskiego Strajku Kobiet.

8 marca w całej Polsce odbyły się demonstracje organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. W Warszawie manifestacja wyruszyła z pl. Konstytucji kilka minut po godz. 18. Chwilę wcześniej policjanci sprawdzili samochód z nagłośnieniem. – Funkcjonariusze twierdzili, że nie wypuszczą auta na trasę. Podawali różne powody, np. agregat prądotwórczy umieszczony w środku samochodu. Zapewniłyśmy, że kiedy tylko samochód ruszy, wysuniemy go na zewnątrz. Drugi zarzut: niezabezpieczone głośniki. Kiedy zostały przymocowane tak, że nie budziły zastrzeżeń policjantów, jeden z nich wsunął dłoń między koło a nadwozie. Stwierdził, że w układzie kierowniczym mogą być luzy. Przyznał, że nie wie, czy są, bo się na tym nie zna, ale podejrzewa, że mogą być – opowiada Marcinek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej