Media ochrzciły Jacka Kotasa „rosyjskim łącznikiem" Macierewicza po tym, gdy warszawski działacz miejski Jan Śpiewak nagłośnił powiązania Kotasa z mafią sołncewską, jedną z najpotężniejszych rosyjskich organizacji przestępczych. Kotas był wiceministrem obrony za pierwszych rządów PiS. W 2007 r. uzyskał prawo dostępu do tajemnic wojskowych - przyznał mu je kontrwywiad wojskowy kierowany przez Antoniego Macierewicza. Doszło do tego, mimo że już wtedy Kotas od pięciu lat pełnił najwyższe funkcje we władzach spółek Grupy Radius.

NATO nas nie obroni, a Putin ma rację

W tej sprawie pojawiło się wiele kłamstw i sprzecznych wersji. Istnieje podpisane przez Macierewicza pismo z 4 grudnia 2006 r., w którym twierdzi, że jego kontrwywiad Kotasem się nie zajmuje (nie sprawdza go pod kątem przyznania mu prawa dostępu do tajemnic). Ale w 2017 r. zastępca Macierewicza, wiceminister obrony Bartosz Kownacki, oświadczył coś przeciwnego. Stwierdził, że kontrwywiad Macierewicza sprawdzał Kotasa już od lipca 2006 r., by w lutym 2007 r. dopuścić go do tajemnic wojskowych.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej