Piotrek uczy się w drugiej klasie warszawskiego gimnazjum. Gdy po feriach wrócił do szkoły, okazało się, że będzie miał nową wychowawczynię. Dotychczasowa, która uczyła go też chemii i fizyki, właśnie poszła na zwolnienie. Piotrkowi zmieniła się też nauczycielka od polskiego – po raz trzeci, odkąd zaczął naukę w gimnazjum.

– To są przedmioty egzaminacyjne i na pewno ciągłe zmiany nauczycieli nie ułatwiają dzieciom spokojnej nauki. Wychowawczo to dla tych dzieci fatalne, czują się porzucone – mówi jego mama.

Tomkowi, uczniowi trzeciej klasy gimnazjum w Poznaniu, od września zmieniło się już sześcioro nauczycieli. – Aż strach pomyśleć, że po feriach mogą być kolejne zmiany – mówi jego ojciec. Ferie w Wielkopolsce jeszcze trwają.

CZYTAJ TAKŻE: Nieudane spotkanie związkowców z minister Zalewską. ZNP: "Jest dla nas niewiarygodna"

U Katarzyny od początku roku jest kłopot z nauczycielem hiszpańskiego – ciągłe zastępstwa, zajęcia zwykle odbywają się tylko raz w tygodniu (a powinny dwa razy). U Anety po feriach odeszła wychowawczyni, nauczycielka historii i WOS-u. Obie są z Warszawy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej