Zmiany w KRS wymusiła prezydencka reforma KRS przeforsowana przez PiS. Weszła w życie w połowie stycznia i wbrew konstytucji przerywa określoną w ustawie zasadniczej kadencję 15 sędziów Rady. Nowych sędziów – wbrew europejskim standardom – wybiera już nie samorząd sędziowski, ale Sejm. Już wiadomo, że przedstawiciele PiS będą mieli w nowej Radzie większość.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "Trudno nie mieć myśli, że będę grabarzem KRS". Małgorzata Gersdorf nową przewodniczącą Rady

„KRS może zostać obsadzona sędziami podległymi Zbigniewowi Ziobrze. Delegowani do ministerstwa sędziowie będą mogli zgłaszać kandydatów i kandydować sami” – przed takim scenariuszem organizacje prawnicze ostrzegały miesiącami.

Na niewiele zdały się próby zablokowania realizacji ograniczenia wpływu Ziobry podejmowane podczas prac w parlamencie. Senator Marek Borowski zgłosił poprawkę, która zakazywała sędziom z ministerstwa kandydowania do KRS, ale PiS ją odrzucił. Prezydent podpisał reformę KRS, minął miesiąc i ministerstwo – wszystko na to wskazuje – realizuje już plan obsadzania KRS zaufanymi ludźmi.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej