Ludmiła Anannikova: Właśnie minęły dwa lata od powołania przez rzecznika praw obywatelskich zespołu ds. alimentów. Jest pani zadowolona z efektów jego pracy?

Katarzyna Stadnik, prezeska stowarzyszenia poprawy spraw alimentacyjnych Dla Naszych Dzieci, członkini zespołu ds. alimentów przy RPO: Główna zmiana, jaka zaszła, jest taka, że o problemie alimentów zaczęło się mówić. Gdy zakładałyśmy stowarzyszenie w 2014 r., byłyśmy pełne entuzjazmu, ale nagle się okazało, że nikt nie chce z nami rozmawiać. Poprzedni minister polityki społecznej twierdził, że nic nie da się z tym zrobić, podobnie uważało Ministerstwo Sprawiedliwości.

W 2015 r. udało się nam skontaktować z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Był pierwszą osobą, która na poważnie zainteresowała się problemem niepłaconych alimentów. Powołał zespół, zaprosił nas do udziału w nim.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej