– Jest coraz gorzej. To kierownictwo wskazuje, kogo możemy, a kogo nie możemy zapraszać do programów na żywo, kogo reporterzy mogą nagrywać, a kogo nie w swoich materiałach – mówią mi dziennikarze z Myśliwieckiej 3/5/7.

Anonimowo. Rozmawiać o tym, co się dzieje w stacji, nie wolno. – Ci, którzy krytycznie wypowiadali się o odejściu Artura Andrusa i Roberta Kantereita, mieli nieprzyjemności – tłumaczą.

Andrus, rezygnując, miał nadzieję, że mimo ideologicznych nacisków partii rządzącej Trójka sobie poradzi. – Nie radzi, nie radzi – mówią reporterzy. – Atmosfera coraz gęstsza, serwisy coraz cięższe od ideologii.

W listopadzie zeszłego roku z Programu III odeszła spora grupa dziennikarzy – poza Andrusem i Kantereitem Wojciech Zimiński, Artur Orzech i Michał Gąsiorowski. Wcześniej Trójkę opuścili m.in. Magda Jethon, Jerzy Sosnowski, Marcin Zaborski, Michał Nogaś, Grażyna Mędrzycka-Gęsicka, Tomasz Ławnicki i Jurek Owsiak.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej