Macierewicz stracił posadę ministra obrony 9 stycznia – ku swojemu zaskoczeniu, jak później mówił. I od początku był problem z ustaleniem, co będzie robił.

Pierwszy komunikat MON z 11 stycznia brzmiał: „Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, powołał Antoniego Macierewicza na stanowisko przewodniczącego Podkomisji do Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10.04.2010 r. w Smoleńsku”. Ale szybko pojawiły się wątpliwości związane z art. 103 konstytucji – bo mandatu posła nie można łączyć m.in. z zatrudnieniem w administracji rządowej. Macierewicz, by szefować podkomisji, musiałby złożyć mandat parlamentarzysty.

CZYTAJ TEŻ: Macierewicz i smoleńska atrapa

Resort obrony pierwszy komunikat szybko wycofał z internetu (oficjalna wersja: problemy techniczne). Po kilku godzinach pojawił się nowy, z ważnym dopiskiem:„Pan Antoni Macierewicz będzie pełnić tę funkcję społecznie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej