Izraelski rząd bardzo ostro zareagował na piątkową nowelizację ustawy o IPN nakazującą „ochronę dobrego imienia Narodu Polskiego”.

Polski rząd twierdzi, że dotyczy ona penalizacji zwrotu „polskie obozy śmierci”. Izraelski odpowiada, że chodzi o przygotowany przez wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego art. 55a ustawy: „Każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech”. Taka sama kara grozi za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”.

Zdaniem izraelskich władz i naukowców ten zapis uniemożliwia bezpieczną dyskusję na temat wspólnej historii Polaków i Żydów w czasie II wojny światowej. Naraża też na odpowiedzialność karną ocalonych z Zagłady.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej