Poloneza z 1997 r. na aukcję WOŚP przekazał Filip Chajzer. -To nie jest łatwa decyzja. To dla mnie bardzo, ale to bardzo ważna rzecz, w którą wsadziłem kupę serca i pieniędzy, jednak dalej tylko rzecz. Czas, żeby znalazła nowego właściciela. Jeśli dzięki mojemu polonezowi uda się kupić sprzęt ratujący dzieciakom życie – to będzie on jeszcze bardziej niezwykły, a już dzisiaj jest wyjątkowy i jeden jedyny taki na świecie – czytamy w opisie aukcji na Allegro Charytatywni.

Szczęśliwy zwycięzca zdecydował się zapłacić za auto 67,100 zł. Uroczyste przekazanie „fantu” odbyło się przed siedzibą WOŚP w piątek 26 stycznia. Wtedy także okazało się, kto nim jest – to Sebastian Kulczyk.

– Przekazuję „kulczyki” – żartował Chajzer. – Mam nadzieję, że będzie służył. Teraz już wiem, że na Lazurowym Wybrzeżu albo w innym pięknym miejscu na świecie – dodał.

– Będzie robił furorę w różnych częściach Europy. Dlaczego nie? Na taki cel nie można szczędzić pieniędzy – odparł Sebastian Kulczyk. Chwilę potem zasiadł za kierownicą swojej nowej zdobyczy i z dumą odpalił silnik. – Jakby się w nim urodził – komentował Filip Chajzer.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej