Ryszard Czarnecki jest jednym z 14 wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego. Może zostać odwołany za swoje słowa o Róży Thun, którą porównał do szmalcowników. Róża Thun we francusko-niemieckiej telewizji ARTE powiedziała m.in. że jej zdaniem PiS chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej.

- Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein - skomentował te słowa Czarnecki w rozmowie z serwisem Niezalezna.pl.

- Ten komentarz przekracza granice politycznego dyskursu. Nie godzimy się, by taka osoba reprezentowała Parlament Europejski – ogłosił Manfred Weber, szef największego centroprawicowego klubu w europarlamencie, do którego należy m.in. PO. Pisemny wniosek do przewodniczącego europarlamentu Antonia Tajaniego o odwołanie Czarneckiego poparli też socjaldemokraci, liberałowie i zieloni.

Rada Przewodniczących (szef PE i szefowie frakcji) może zdecydować o przeprowadzeniu takiego głosowania, jeśli chcą tego przedstawiciele co najmniej trzech frakcji dysponujących 3/5 głosów. Podczas głosowania plenarnego w Parlamencie Europejskim do odwołania Czarneckiego potrzeba większości 2/3 oddanych głosów stanowiących ponad połowę składu izby. Taką większość – przy pełnej mobilizacji – mają cztery kluby, których szefowie wzywają do ukarania Czarneckiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej