Według źródeł „Wyborczej” odejście Bączka jest konsekwencją wygranej środowiska prezydenta w sporze z Macierewiczem. To Bączek stał za odebraniem certyfikatu dostępu do tajnych informacji gen. Jarosławowi Kraszewskiemu.

ZOBACZ TEŻ: MON Macierewicza - prezydent Duda: czy to już otwarta wojna o generałów?

Sprawa Kraszewskiego była jednym z powodów konfliktu na linii Duda - Macierewicz. Teraz Kraszewski ma odzyskać uprawnienia (bez których nie może pełnić funkcji), a Bączek będzie musiał odejść.

ZOBACZ TEŻ: Koniec Macierewicza w rządzie to koniec teorii o zamachu smoleńskim?

Martwa wiewiórka, czyli "ostrzeżenie dla Piotra Bączka"

Szefem SKW Bączek został zaraz po mianowaniu Macierewicza ministrem obrony narodowej. Wcześniej pracował w „zespole parlamentarnym” PiS badającym katastrofę smoleńską, a za czasów pierwszych rządów PiS współtworzył kontrwywiad i pracował w komisji weryfikacyjnej WSI.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej