Edukacja domowa zyskuje na popularności na całym świecie (podobnie jak inne alternatywne systemy, np. szkoły demokratyczne). W Polsce dwa lata temu objętych nią było ok. 7,3 tys. uczniów (z tego 1,5 tys. mieszkających poza krajem), dziś to już blisko 14 tys., w tym ok. 10 tys. dzieci z podstawówek. – Znaczący wzrost liczby uczących się w domu to skutek większej świadomości rodziców – uważa Krzysztof Tusiński, przedstawiciel środowiska edukacji domowej dla Polonii.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Edukacja domowa zagrożona. Minister Zalewska zmieniła zasady gry

W domu uczą się dzieci, które – zwykle bez przeszkód – mogłyby chodzić do normalnej szkoły. Ale ich opiekunowie często nie wierzą w klasyczny model edukacji (zniechęca ich opresyjność instytucji wobec ucznia, masowość kształcenia) i wybierają naukę domową w trosce o indywidualny rozwój dzieci.

Na tę formę edukacji decydują się też często rodziny, w których szczególną uwagę przywiązuje się do kultywowania wartości i tradycji rodzinnych, czy też głęboko wierzące.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej