Jeszcze w ubiegłym tygodniu kierowany przez Antoniego Macierewicza resort obrony chciał usunąć transseksualizm z wykazu chorób i ułomności decydujących o niezdolności do czynnej służby wojskowej. Miało się to stać przy okazji nowelizacji jednego z rozporządzeń, którą wymusiło wprowadzenie nowego rodzaju sił zbrojnych, czyli wojsk obrony terytorialnej. Gdyby rozporządzenie weszło w życie w zaproponowanej formie, osoby transseksualne mogłyby starać się o przyjęcie do armii – nie byłyby już dyskwalifikowane na starcie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej