Likwidacja gimnazjów, która rozpoczęła się 1 września 2017 r., znacząco wpłynęła na życie szkół. W wielu podstawówkach po raz pierwszy od kilkunastu lat uczy się nie sześć, ale siedem roczników uczniów. Dzieci, które miały pójść do gimnazjów, zostały w siódmych klasach. Uczą się też według nowej podstawy programowej.

Kto słucha rzecznika praw dziecka

Od kilku tygodni na ich trudną sytuację wynikającą z reformy zwracali uwagę Marek Michalak, rzecznik praw dziecka, oraz rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Oficjalnymi pismami obu podpierała się dotąd opozycja. Pod koniec grudnia interpelację w tej sprawie niespodziewanie złożyła jednak posłanka PiS Anna Sobecka (piszemy o tym teraz, bo treść interpelacji dopiero została opublikowana na stronach sejmowych).

Sobecka skierowała do minister Anny Zalewskiej dwa pisma. 

W pierwszym czytamy m.in., że od września do Michalaka spływa „mnóstwo skarg i próśb o pomoc w rozwiązaniu trudnych sytuacji szkolnych”. Rodzice sygnalizują, że „program nauczania w klasach siódmych jest niewyobrażalnie przeładowany”, co sprawia, że „nauczyciele część swoich obowiązków przerzucają na rodziców, a taki ogrom materiału do przerobienia w domu sprawia, że rodzice uczą się z dziećmi dziennie nawet po 3-5 godzin (czasem do późnego wieczora)”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej