Publiczny Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym prowadzi ministerstwo sprawiedliwości. Od 1 stycznia każdy może sprawdzić, czy w jego okolicy mieszka któryś z „najgroźniejszych gwałcicieli i pedofilów”, jak to opisuje resort. Przy każdym rekordzie personalia, zdjęcie, miejsce zamieszkania, paragrafy, z których został skazany przestępca, sygnatura wyroku oraz informacje o odbyciu kary.

Przedstawiciele ministerstwa nazywają wykaz „rejestrem pedofilów”, ale w rzeczywistości rejestr w ograniczonym zakresie opisuje sprawców takich przestępstw. „Sprawdziliśmy i nie znaleźliśmy tam żadnego z 56 księży skazanych za pedofilię, których mamy w naszej bazie” – zauważa fundacja Nie Lękajcie Się, która pomaga ofiarom pedofilów. „Profesja sprawcy nie ma znaczenia. W rejestrze są wszyscy, którzy zgodnie z prawem mieli się tam znaleźć” – odpowiada ministerstwo.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej