Wykaz chorób i ułomności, które decydują o niezdolności do czynnej służby wojskowej, jest załącznikiem do rozporządzenia ministra obrony narodowej. Transseksualizm zaliczono tam do kategorii wad budowy ciała, obok m.in. zbyt niskiego wzrostu, otyłości czy słabej budowy. Do tej pory transseksualizm dyskwalifikował kandydata do służby w armii.

Służba transseksualistów - w 20 krajach świata

Ale kierowany przez Antoniego Macierewicza resort obrony właśnie postanowił znowelizować rozporządzenie wraz z załącznikiem. Jak wyjaśnia specjalistyczny portal Defence24.pl, który poinformował o tym jako pierwszy, wynika to z konieczności uwzględnienia nowego rodzaju sił zbrojnych, czyli Wojsk Obrony Terytorialnej. MON się spieszy, bo za kilka tygodni rusza powszechna kwalifikacja wojskowa kolejnego rocznika młodych Polaków. Ale przy okazji nowelizacji ministerstwo postanowiło wykreślić z wykazu chorób i ułomności transseksualizm. Oznacza to, że takie osoby będą się mogły starać o przyjęcie do wojska i nie zostaną na starcie zdyskwalifikowane.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej