– Znajomy opowiedział mi historię teściowej, która leciała do Glasgow w Szkocji. Podczas kontroli na Lotnisku Chopina zatrzymała ją straż graniczna. Okazało się, że ma niezapłacony stuzłotowy mandat, o którym zapomniała. Z aresztu wyszła po pięciu godzinach, kiedy córka opłaciła mandat na poczcie i dostarczyła pokwitowanie – opowiada pani Monika. Za tydzień leci do Nicei. Mimo że to strefa Schengen, dla świętego...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej