Za zmianami ordynacji wyborczej do samorządu było 234 posłów. Uchwalono między innymi wydłużenie kadencji rad gmin i powiatów oraz sejmików wojewódzkich do pięciu lat. Wprowadzono dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Wydłużenie kadencji to pomysł partii Jarosława Gowina. Weszła do ustawy na ostatniej prostej - o tym, że taki postulat się pojawił, politycy poinformowali dopiero we wtorek. Na ostatniej prostej pojawiło się więcej poprawek wycofujących kontrowersyjne zmiany w kodeksie wyborczym. 

Dlaczego? Według informacji „Wyborczej” jednym z powodów są sugestie płynące z Pałacu Prezydenckiego. – Nadal uważamy, że nasze propozycje były dobre, ale nie chcemy wywołać wrażenia, że zależy nam na ustawieniu wyborów pod siebie – słyszymy w partii.

Nasi rozmówcy dodają, że obozowi władzy w tym momencie nie jest potrzebna kolejna wojna polityczna. – Napięcie jest już wystarczające z powodu zmian w sądach. Awantura o wybory nie współgrałaby też z wizerunkiem premiera Morawieckiego. Dlatego zwalniamy – mówi ważny polityk obozu władzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej