Zgodnie z prawem szkoły mają obowiązek zapewnić uczniom pomoc psychologiczno-pedagogiczną. Potrzebują jej m.in. dyslektycy, uczniowie pochodzący z innych krajów, osoby z zaburzeniami zachowania czy ADHD. Problem często dotyczy również uczniów bardzo zdolnych w poszczególnych dyscyplinach. Nudzą się na zwykłych lekcjach. By się dalej rozwijać, potrzebują dodatkowych zajęć.

Na papierze nie ma problemu

Dotychczas obowiązek zapewnienia im pomocy był ogólny, a jego realizacja zależała od tego, czy i jakie finansowanie szkoła otrzyma od samorządu.

– Są dyrektorzy, którzy mają pieniądze na wszystkie potrzeby, ale takich jest zdecydowana mniejszość. Większość samorządów oszczędza, wykorzystując zapis, że pomoc psychologiczno-pedagogiczna może być realizowana w ramach bieżących działań, czyli podczas lekcji – tłumaczy dr Justyna Leszka, terapeutka i pedagog specjalny. Podkreśla, że w rzeczywistości wiele działań nie da się przeprowadzić na lekcji – np. terapii logopedycznej czy psychologicznej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej