Z esbeckiej teczki Andrzeja Przyłębskiego wynika, że ambasador nie mówi prawdy o swoim epizodzie współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Gdy w 1979 r. SB w Koninie wytypowała ówczesnego studenta nauk politycznych UAM w Poznaniu, werbujący go oficer napisał, że Przyłębski „od dzieciństwa był politycznie wychowywany przez aktualnego rezydenta Wydz. III. Z ważniejszych przeżyć każdorazowo zwierza mu się, oczekując od niego rady”.

Rezydent to najwyższa kategoria agentury w hierarchii ówczesnych i obecnych służb specjalnych.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej