Na spotkanie liderów partii opozycyjnych szef Nowoczesnej Ryszard Petru zaprosił do swojego gabinetu w Sejmie. I to on wprowadził porządek wystąpień zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Zaczął Marek Sawicki (PSL), który powtórzył, że ludowcy pójdą do sejmików pod własnym szyldem, a o miastach mogą rozmawiać.

Włodzimierz Czarzasty (SLD) nawet na wspólną deklarację by przystał, ale najpierw podpisy muszą złożyć PO i Nowoczesna.

Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska) zachęcała, by budować porozumienie oparte na wspólnych wartościach.

Andrzej Halicki ogłosił, że PO dokumentów programowych podpisywać nie zamierza. Apelował, by przestać się publicznie atakować, zaproponował porozumienia lokalne.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Grzegorz Schetyna powstał z popiołów. Jaki ma plan na odzyskanie Polski z rąk PiS-u?

Jacek Protasiewicz (Unia Europejskich Demokratów) uznał, że to pomysł nietrafiony. Tłumaczył, że na niższym poziomie jest zbyt dużo emocji i grup interesów, więc strategiczne decyzje powinny należeć do liderów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej