O tym, że z wyposażeniem żołnierzy, szczególnie rezerwistów, podczas ćwiczeń Dragon 17 jest źle, „Wyborcza” pisała już we wrześniu. Mówił też o tym wprost gen. Rajmund Andrzejczak, dowódca 12. Dywizji Zmechanizowanej, który dowodził manewrami na poligonie w Drawsku Pomorskim. – Jest mi przykro jako dowódcy, że rezerwiści dostali stalowe hełmy i kamizelki starego typu. To jest nieeleganckie i nieuczciwe. Rezerwiści jako podatnicy są naszymi naturalnymi recenzentami – stwierdził gen. Andrzejczak w rozmowie z portalem Defence24.pl.

Żołnierze biegają w szyszkach

Gen. Mirosław Różański, poprzedni dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, chwalił się, że znakiem modernizacji sił zbrojnych jest to, iż wszyscy nasi żołnierze noszą na ćwiczeniach lekkie hełmy kevlarowe. Teraz, w czasach „dobrej zmiany”, to się zmieniło – na gorsze.

– Sam byłem zaskoczony, gdy zobaczyłem, jak nasi żołnierze nagle biegają w tzw. szyszkach, hełmach wzór 1966. Choć przyznam, że dla mnie nie jest niczym dziwnym, iż rezerwiści dostawali gorsze wyposażenie, a właściwie to, co jest w magazynach – mówi nam jeden z wyższych oficerów, uczestnik manewrów Dragon 17.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej