Agnieszka Kublik: „Trójkowość”, co to jest?

Michał Olszański: Po pierwsze, inteligenckość. Trójka zawsze mówiła do ludzi myślących, z aspiracjami intelektualnymi.

Po drugie, określony kod muzyczny. Większość mojego pokolenia swój gust kształtowała na Trójce. Nieprzypadkowo Trójka nie ma na swojej playliście disco polo.

I po trzecie, poczucie humoru, bardzo specyficzne dla tej stacji.

Pamięta pan swój pierwszy raz przed mikrofonem Trójki?

– Oczywiście, to był 1995 r. Tomek Sianecki wysłał mnie przed 1 listopada na cmentarz bródnowski.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej