Bondaryk to były szef ABW, któremu PiS chce postawić poważne zarzuty. W maju 2016 r. koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński oświadczył w Sejmie, że w czasach rządów PO-PSL służby inwigilowały 52 dziennikarzy, organizatorów „miesięcznic smoleńskich” i działaczy PiS. Szybko przebił go nowy szef MON Antoni Macierewicz, informując, że ofiar inwigilacji było ponad 80. Dowodów nigdy nie pokazali, a trwające w tej sprawie śledztwo (prowadzi je prokuratura w Krakowie) na razie niczego nie wykazało.

Bondaryk określił te oskarżenia jako nieprawdziwe i publicznie skrytykował upolitycznienie służb przez PiS.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Odpowiedzi byłych szefów służb na wystąpienie Mariusza Kamińskiego

Prokuratura nie chce, ale Święczkowski nakazuje wszcząć postępowanie

Bondaryk w czasach PRL działał w opozycji, potem był jednym z twórców służb specjalnych III RP. Od 1990 do 1997 r. kierował delegaturą Urzędu Ochrony Państwa w Białymstoku, a w latach 2007-13 był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Od 2015 r. jest na emeryturze.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej