– Znajoma zbadała dziecko pod kątem cukrzycy, ponieważ kilka razy w ciągu tygodnia zasnęło z głową na biurku. Okazało się, że to nie wysoki poziom cukru jest winien, ale zreformowana szkoła – mówi nam Anna Kozłowska ze stowarzyszenia Funkcja Miasto w Krakowie, do którego należą rodzice ze stowarzyszenia „Szkoła to nie eksperyment”. Syn Kozłowskiej, by sprostać szkolnym obowiązkom, zrezygnował z zajęć sportowych i ograniczył naukę języka obcego.

Rodzice siódmoklasistów jednej z krakowskich podstawówek przesłali nam kalendarz sprawdzianów z dwóch tygodni października. Wypadają średnio co dwa dni, a do tego dochodzą sprawdziany i kartkówki niezapowiedziane.

Część problemów bierze się stąd, że siódmoklasiści po likwidacji gimnazjów wpadli w dziurę programową. Od września uczą się według nowej podstawy, ale nikt nie uwzględnił tego, że wcześniej mieli inny program. Np. z historii naukę zaczęli od kongresu wiedeńskiego, choć nigdy nie uczyli się o Napoleonie. Podobnie na innych przedmiotach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej