– Na jednym ze spotkań z wyborcami przyszła do mnie wdowa po policjancie, który pod koniec lat 80. otarł się o szkołę milicyjną. Nie miał nic wspólnego z bezpieką. Teraz tej kobiecie zabrano ponad połowę renty po nim. Takie krzywdy będziemy naprawiać – mówi „Wyborczej” prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Nie uznajemy odpowiedzialności zbiorowej, każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie. Skorygujemy niesprawiedliwe decyzje i znowelizujemy przepisy, które krzywdzą ludzi – podkreśla Borys Budka (PO).

– Nie damy się wciągnąć w narrację PiS. Bronimy ludzi, którzy zaufali państwu polskiemu i służyli mu nieraz przez ponad 20 lat – tłumaczy lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

Oprócz opozycji parlamentarnej przywrócenie świadczeń b. funkcjonariuszom deklaruje SLD, które dzisiaj jest poza Sejmem.

Ofiary dezubekizacji idą do sądu

Od 1 października dezubekizacja obejmie funkcjonariuszy służb i policjantów, którzy choć jeden dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa, instytucjach podlegających MSW PRL lub w specsłużbach MON. W 2016 r. rząd PiS znacznie poszerzył ich katalog. Do „instytucji państwa totalitarnego” zaliczył np. Biuro Ochrony Rządu, Biuro PESEL MSW czy wydziały łączności odpowiedzialne za stan techniczny centrali telefonicznych w komendach.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej