Wczoraj w południe prezydent przy okazji reformy SN i KRS zaproponował niespodziewanie zmianę w konstytucji. Chodziło o nowelizację ustawy o KRS. Według Andrzeja Dudy część sędziów KRS wybierana przez Sejm miałaby być wyłaniana przy trzech piątych głosów, tak aby zapewnić „ponadpartyjność” wyboru. Gdyby partie nie mogły się porozumieć, wyboru miałby dokonywać właśnie prezydent. By było to możliwe, poprosił o zmianę konstytucji i zaprosił opozycję na godz. 16 na konsultacje, bo do zmiany ustawy zasadniczej potrzeba 307 posłów.

Propozycja przetrwała do godz. 16.30, bo prezydent stanowcze „nie” usłyszał od Ryszarda Petru, przewodniczącego Nowoczesnej, który uważa, że nie tylko zapis o KRS łamie ustawę zasadniczą. Z tego też powodu Platforma Obywatelska w ogóle nie przyszła do Pałacu Prezydenckiego. Andrzej Duda tłumaczył, że nie chodziło mu o zwiększenie uprawnień, ale o zapewnienie możliwości wypełnienia funkcji „gwaranta ciągłości władzy” zawartej w konstytucji. Bez głosów PO i Nowoczesnej nie da się jednak zmienić konstytucji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej