Strategiczną rozgrywkę zorganizowała polska Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego przy wsparciu cieszącej się prestiżem amerykańskiej fundacji Potomac (zrzesza analityków wojskowych z USA). Amerykanie zaoferowali bogatą bazę danych dotyczących armii rosyjskiej oraz możliwości NATO.

Wśród uczestników gry byli m.in. były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak oraz dowódca tzw. szpicy NATO gen. Paul P. Tennant. Gra uwzględniała oprócz regularnej armii (100 tys. żołnierzy) również 16 batalionów obrony terytorialnej (ok. 10 tys. żołnierzy) oraz siły NATO w Polsce, w tym amerykański batalion pancerny blokujący tzw. przesmyk suwalski (między Białorusią a obwodem kaliningradzkim). Symulowana wojna miała charakter konwencjonalny. Rosja na kierunku polskim użyła ok. 80 tys. żołnierzy (w całej operacji – ok. 150 tys.). Zdaniem analityków po raz pierwszy od lat Rosja nie ma przewagi demograficznej nad Zachodem i może operować tylko tej wielkości, ale względnie nowoczesnymi korpusami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej