To miało być przyjemne wtorkowe popołudnie dla premier Beaty Szydło. Na Forum Ekonomicznym w Krynicy szykowała się do odebrania nagrody Człowieka Roku. Zanim zaczęła się gala, do dziennikarzy wyszedł rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński. Powiedział, że „jeśli prezydent oczekiwałby zmian w rządzie, toby je wyraził prezesowi PiS”. Był to komentarz do doniesień, że Duda miał zażądać dymisji ministra obrony Antoniego Macierewicza. Szydło w obronę wzięli politycy PiS. Wiceprezes partii Joachim Brudziński napisał na Twitterze: „Klasa pani premier, niestety klasy tej brakuje niektórym nadpobudliwym członkom drużyny. Ale nigdy nie jest za późno na naukę”.

Prezydent autoryzował wypowiedź Łapińskiego?

Szydło słów Łapińskiego najpierw nie skomentowała. Potem – w środę wieczorem – w rozmowie z TVP stwierdziła: – To, że konsultuję z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wszystkie ważne, strategiczne decyzje, w tym zmiany personalne w rządzie, jest rzeczą naturalną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej