Lech Kaczyński zapowiadał sprzątanie po ekipie Pawła Piskorskiego (PO). Chciał badać wielomilionowe inwestycje i powiązania biznesowo-towarzyskie. Teraz PiS chce posprzątać miasto po aferze reprywatyzacyjnej.

Dlatego w PO wiedzą, że kampania samorządowa jesienią 2018 r. będzie najtrudniejszą, jaka ich czeka. To będzie walka o samorządy – ostatni przyczółek władzy, którego PiS nie zdobył – oraz o utrzymanie wielkomiejskiego elektoratu, który zapewnia pozycję lidera opozycji przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r.

Największe emocje wywołuje Warszawa. Od ponad dekady PO i prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz wygrywali tu kolejne wybory. Teraz PiS po raz pierwszy wierzy, że zwycięstwo w stolicy jest możliwe.

Kto powalczy o Warszawę? Po rozważa Halickiego i Trzaskowskiego

– PO nie ma porażających kandydatów. Mówi się o Andrzeju Halickim czy Rafale Trzaskowskim. Ich nazwiska nie porywają – mówi poseł PiS. I przypomina, że Platforma do dziś nie poradziła sobie z aferą reprywatyzacyjną z lata i jesieni 2016 r. „Wyborcza” ujawniła wtedy niezgodne z prawem zwroty wartego wiele milionów złotych miejskiego majątku. Po wybuchu afery PO miała różne scenariusze: przyspieszone wybory w mieście, zawieszenie członkostwa Gronkiewicz-Waltz w partii albo jej rezygnację ze stanowiska wiceprzewodniczącej. Ostatecznie aferę postanowiono przeczekać. PiS na to nie pozwala – działa komisja weryfikacyjna, która bada zwroty majątku. Jej rozprawy transmituje TVP. Komisja zajmie się m.in. reprywatyzacją, na której zyskała rodzina Gronkiewicz-Waltz. Temat będzie eksploatowany aż do kampanii. – A my zaproponujemy kandydata, który posprząta po Gronkiewicz-Waltz – mówi poseł PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej