Decyzja o umorzeniu zapadła 18 sierpnia. Warszawska Prokuratura Okręgowa prowadziła tę sprawę po raz drugi. Pierwsze umorzenie miało miejsce w 2015 r. Zażalenie na nie złożył ówczesny poseł PiS Maks Kraczkowski (dziś wiceprezes PKO BP) i w kwietniu 2016 r. sąd nakazał ponowne wszczęcie śledztwa. Kraczkowski oraz generałowie Krzysztof Bondaryk (szef ABW, 2008-13), Marian Janicki (szef BOR, 2007-13), Janusz Nosek (szef SKW, 2008-13) oraz Paweł Wojtunik (szef CBA, 2009-15) otrzymali status pokrzywdzonych.

Śledztwo dotyczyło przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych Policji i Służby Kontrwywiadu Wojskowego „poprzez podjęcie skoordynowanych czynności operacyjno-rozpoznawczych sprowadzających się do inwigilacji bezpośredniej oraz kontroli operacyjnej rozmów telefonicznych”.

O sprawie „inwigilacji generałów” pisała w 2015 r. „Wyborcza”. Podaliśmy, że po wybuchu afery podsłuchowej szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz (który sam został nagrany), podejrzewał b. szefów służb i szefa CBA o to, że mogli być inspiratorami nielegalnego nagrywania ministrów i urzędników państwowych w warszawskich restauracjach. Z kolei Kraczkowski znalazł się w kręgu podejrzeń, bo przyjaźnił się z pułkownikiem BOR odpowiedzialnym za zabezpieczenie spotkań VIP-ów i z Piotrem Nisztorem, dziennikarzem, który publikował podsłuchy w tygodniku „Wprost”. Według naszych informacji tajna grupa w policji i SKW miała badać wątek generałów i posła PiS, decydując się na podjęcie nieformalnych działań operacyjnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej