– Na odprawie wywiadowcy pytali, dlaczego ich się używa do takich zadań. Dowódca powiedział: wykonać i koniec. Były złośliwe komentarze, buczenie, ale co mieli zrobić? Wykonali – mówi funkcjonariusz Komendy Stołecznej Policji, który od połowy lipca brał udział w rozpracowywaniu działaczy i posłów opozycji protestujących w obronie sądów.

Pod koniec lipca „Wyborcza” ujawniła nagranie rozmów dowódcy akcji z wywiadowcami pracującymi po cywilnemu. 21 lipca śledzili działaczy Obywateli RP, KOD i posła Ryszarda Petru (Nowoczesna). Policja odparła, że nie była to inwigilacja, ale „czynności ukierunkowane na zapewnienie bezpieczeństwa tych osób”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej