Kinasiewicz i Suszek z Obywateli RP weszli na teren Sejmu już po zakończeniu fali protestów w obronie mediów z przełomu stycznia i lutego. Protesty były spowodowane pomysłami PiS zmierzającymi do utrudnienia pracy dziennikarzom w parlamencie.

25 stycznia obaj mężczyźni weszli na teren Sejmu bez przepustek, przynieśli transparenty. Marszałek Marek Kuchciński złożył doniesienie o naruszeniu miru domowego. W art. 193 kodeksu karnego czytamy: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Prokurator Edyta Łukiewicz wnioskowała o nałożenie na każdego z oskarżonych tysiąca złotych grzywny. W mowie końcowej przekonywała, że Kinasiewicz i Suszek nie tylko wtargnęli na teren Sejmu, ale również nie zastosowali się do poleceń straży marszałkowskiej, która nakazała im opuszczenie tego miejsca. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej