Kiedy na ulice miast wyszły tłumy żądające od prezydenta weta do ustaw zawłaszczających sądy, Bartosz Kramek, szef rady fundacji Otwarty Dialog (OD), ogłosił 21 lipca 16-punktowy manifest „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”. To obszerny poradnik: „Jak powstrzymać zamach PiS na rządy prawa w Polsce”.

„Same protesty i apele nie wystarczą, dlatego konieczne jest natychmiastowe powzięcie nadzwyczajnych i stanowczych działań opartych na idei obywatelskiego nieposłuszeństwa. Nikt nie chce Majdanu i rozlewu krwi w Polsce, ale eskalacja napięcia każe brać niemal każdy, dotąd niewyobrażalny scenariusz pod uwagę – i być na niego gotowym. Jednocześnie czerwona linia dla nas musi być bardzo wyraźna: to agresja, przemoc i krew” – pisze Kramek.

Dalej jest mowa o strajku generalnym, szeroko zakrojonej akcji niepłacenia podatków, rozbijaniu miasteczek namiotowych pod Sejmem, Pałacem Prezydenckim i domem Jarosława Kaczyńskiego. Kramek: „Rada Miasta [Warszawy] winna przyjąć uchwałę o niekonstytucyjności działań PiS-u i zapewnieniu szerokiego wsparcia manifestującym”. Straż miejska mogłaby bronić protestujących, a inne miejskie służby – dbać o higienę i prowiant. „Jeśli szeroki protest społeczny może wyłączyć państwo, to czy miasto nie może wyłączyć Sejmu i Senatu, Ministerstwa Sprawiedliwości, kancelarii premiera i prezydenta? Czy pod pretekstem remontu w siedzibie PiS-u nie może zgasnąć światło?”.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej