O problemie z ochroną danych osobowych w polskim Kościele katolickim Helsińską Fundację Praw Człowieka poinformowała kobieta, która kilkanaście lat temu adoptowała dziecko. Otrzymało ono nowy akt urodzenia, w którym jako rodziców wpisano rodziców adopcyjnych, ale w księgach parafialnych nie dokonano odpowiednich zmian.

– Najpierw dziecko otrzymało świadectwo chrztu, na którym widniały dane biologicznych rodziców. Późnej skontaktowała się z nim kobieta przedstawiająca się jako jego krewna. Twierdziła, że dane dziecka udostępnił jej ksiądz, bo figurowała w aktach jako jego chrzestna – mówi Marcin Szwed, prawnik HFPC.

Jak dodaje, z uwagi na dzieci rodzina nie zdecydowała się na podjęcie kroków prawnych, chce również pozostać anonimowa.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka prosi Kościół o wprowadzenie regulacji

Mimo to Fundacja nie porzuciła sprawy. W marcu wystosowała apel do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego, w którym prosiła o wprowadzenie przejrzystych regulacji w kwestii przetwarzanych danych adoptowanych dzieci. Wyjaśnia, że ich brak może prowadzić „do poważnych naruszeń prawa do ochrony danych osobowych osoby adoptowanej, a także do pogwałcenia samej istoty adopcji pełnej”, na skutek której rodzice biologiczni i ich krewni stają się dla dziecka całkowicie obcymi osobami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej