Przede wszystkim należy wyjaśnić dwie podstawowe rzeczy. Artykuł w „Gazecie Polskiej” w ogromnym stopniu jest oparty raczej na artykule opublikowanym na stronach Instytutu Gatestone, prawicowego think tanku z Nowego Jorku. Z co najmniej kilku powodów, o których poniżej, można mieć wątpliwości, czy autor artykułu w „Gazecie Polskiej” rzeczywiście dokładnie przeanalizował wszystkie 243 strony oryginalnego, opublikowanego po niemiecku dokumentu Instytutu Roberta Kocha i wyciągnął z nich właściwe wnioski.

Czytając zarówno opracowanie Instytutu Gatestone, jak i artykuł w „Gazecie Polskiej”, można też odnieść wrażenie, że głównym elementem raportu Instytutu Roberta Kocha jest kwestia uchodźców, imigrantów, chorób przez nich przywożonych i zagrożeń, jakie to ze sobą niesie dla systemu opieki zdrowotnej Niemiec i nie tylko. Nic bardziej mylnego.

Raport Instytutu Roberta Kocha to najzwyklejszy, doroczny, dotyczący chorób zakaźnych raport epidemiologiczny, jaki powstaje w każdym cywilizowanym i dbającym o zdrowie obywateli państwie. W Niemczech robi to właśnie ta instytucja. W Polsce dokładnie taki sam raport co roku publikuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny; w USA są to słynne Centra ds. Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) z Atlanty itd.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej