Wczoraj ujawniliśmy, że podczas manifestacji 21 lipca przed Sejmem policyjni tajniacy chodzili za organizatorami demonstracji oraz liderem Nowoczesnej. Opublikowaliśmy nagrania rozmów, które funkcjonariusze prowadzili przez radiotelefony. – Wynika z nich, że osoby te poddano klasycznej obserwacji prowadzonej przez zespół złożony z funkcjonariuszy operacyjnych i koordynatora akcji w wozie dowodzenia – ocenia oficer policji z długoletnim stażem. Jego zdaniem śledzeni przez funkcjonariuszy Obywatele RP oraz Petru byli „figurantami”, a akcja musiała się odbywać w ramach SOR (sprawy operacyjnego rozpracowania).

– Doszło do złamania prawa i przekroczenia uprawnień. Nie można prowadzić inwigilacji pod pretekstem działań zabezpieczających. One nie mogą być podstawą do akcji o charakterze operacyjnym wymierzonej w polityków – mówi „Wyborczej” Paweł Wojtunik, szef CBA, a wcześniej szef policyjnego CBŚ. Protestował, gdy w czasach pierwszego rządu PiS (2005-07) CBŚ inwigilowało dziennikarzy w ramach operacji „Cele”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej