– Nie będę klockiem w układance ministra sprawiedliwości – mówi „Wyborczej” absolwent Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Zrezygnował z kariery sędziego mimo skończenia pięciu lat studiów prawniczych, czterech lat aplikacji sędziowskiej, półtorarocznego stażu i dwóch lat oczekiwania na konkurs na sędziego. Te wstrzymał resort Zbigniewa Ziobry, co da mu większy wpływ na dobór sądowniczej kadry. Teraz droga do zawodu sędziego prowadzi przez asesurę.

PiS wrócił do niekonstytucyjnych przepisów ws. asesorów

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej