Ostatnie tygodnie wymusiły na opozycji – Platformie Obywatelskiej, Nowoczesnej i PSL – współpracę. Pojawiły się zapowiedzi wspólnych list wyborczych. Więc sprawdziliśmy, jaki potencjał wyborczy miałaby taka zjednoczona opozycja?

Ale najpierw zobaczmy, jaki byłby wynik wyborów, gdyby partie wystartowały samodzielnie, a Polacy poszli do urn wyborczych teraz, pod koniec lipca, po bezprecedensowych ulicznych protestach w obronie niezależnego sądownictwa.

Z naszego sondażu wynika, że na pozycję Prawa i Sprawiedliwości to nie wpłynęło. Wyborcy tej partii cały czas za nią stoją: dziś na PiS zagłosowałoby 87 proc. tych, którzy oddali głos na partię Jarosława Kaczyńskiego w 2015 r. Wśród wszystkich Polaków PiS ma dziś 33 proc. poparcia. Platforma Obywatelska – 24 proc., Kukiz’15 – 10 proc, a Nowoczesna - 9 proc.

Od naszego ostatniego sondażu z maja, kiedy PiS i PO szły łeb w łeb (PiS miał 28 proc., a PO – 27), partia rządząca zyskała 5 pkt procentowych, a Platforma straciła 3. Nowoczesna zyskała 5 pkt procentowych, a poparcie dla Kukiz’15 pozostało bez mian.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej