„Zaprosiłem państwa tutaj, do Pałacu Prezydenckiego, po to, żeby zakomunikować moją decyzję w sprawie, która wzbudza w ostatnim czasie ogromne kontrowersje w naszym kraju i która wymaga pilnego i zdecydowanego rozstrzygnięcia. W czasie kampanii prezydenckiej, kiedy mówiłem o urzędzie prezydenta i jego obowiązkach, podkreślałem kilkakrotnie, że prezydent jest wybrany w wyborach powszechnych przez naród i że to jest piękne stwierdzenie w polskiej konstytucji.

Ono daje prezydentowi bardzo silny, najsilniejszy w Polsce mandat do podejmowania ważnych decyzji. Mówiłem także, że prezydent dwóm wielkim bytom powinien służyć - polskiemu społeczeństwu, narodowi i polskiemu państwu. I że bardzo trudno te dwie służby rozerwać, trudno te dwa byty rozerwać.

Mówiłem także o sprawiedliwej, silnej Polsce, o państwie, które będzie umiało obronić swojego obywatela. Ale jednocześnie o państwie, które zapewni obywatelowi spokój i warunki, w których będzie mógł budować swoją zamożność. Żeby mógł się w nim rozwijać, tworzyć rodzinę, normalnie żyć. To bardzo ważny element, bo w tym elemencie wymiar sprawiedliwości odgrywa rolę podstawową. Dla poczucia bezpieczeństwa Polaków praca sądów, służba sędziów dla RP, dobrze ułożone struktura sądów, dobrze ustawiona właściwość i kognicja. Ale także i etyka, której należy wymagać od sędziów jako jednego z najważniejszych zawodów, czy też stanów, jak podkreślał prezydent profesor Lech Kaczyński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej