Za Markiem Suskim, wiceprzewodniczącym komisji Amber Gold, w Sejmie wołają „Caryca”. Trop carycy złapał na komisji, przesłuchując świadka. Gdy usłyszał, że jedyną, którą ten zna, jest „Katarzyna”, docisnął: – A nazwisko? – Katarzyna Wielka – padła odpowiedź. W środową noc Suski zasłynął obroną mikrofonów przewodniczącego komisji sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza.

Wśród tumultu, fruwających kartek z poprawkami opozycji do ustawy o Sądzie Najwyższym odrzuconymi przez PiS-owską większość, Suski dopchał się do stołu prezydialnego.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej