Sejm to twierdza. Chronią go policjanci i metalowe bariery. Na Wiejską ciągną tłumy ludzi – ze świecami, z flagami, transparentami. Wśród nich dużo młodych. Żądają, by PiS wycofał się z ustaw, które uzależniają sądy od polityków. Tak jest od kilku dni.

Posłowie PiS na głosy protestu są głusi – im większy opór, tym szybsze tempo prac w Sejmie. Do zamknięcia tego wydania „Wyborczej” trwały prace nad ustawą o Sądzie Najwyższym w komisji sprawiedliwości. Opozycja chce je maksymalnie opóźnić, dlatego zgłosiła ponad 1,2 tys. poprawek napisanych ręcznie. Pracownicy Kancelarii Sejmu musieli je wprowadzić do komputerów, tak by każdy poseł dostał je przed posiedzeniem komisji i mógł się z nimi zapoznać. W ten sposób opozycja zyskała kilka godzin – komisję można było zwołać dopiero późnym wieczorem w środę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Poseł PiS, stryj Andrzeja Dudy, podpisał projekt ustawy o SN... ale o tym zapomniał

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej