Grupa demonstrujących przed Sejmem złapała wychodzącego z parlamentu posła Tadeusza Cymańskiego z będącej w koalicji z PiS Solidarnej Polski. Poseł rozmawiał przez telefon, ale przerwał rozmowę.

– Nie macie problemu z gwałceniem konstytucji? – zapytała Cymańskiego jedna z kobiet.

Tadeusz Cymański: – Nie gryzie mnie sumienie. Powiem pani tak: przed lustrem golę się normalnie.

– Dlaczego to robicie? Dlaczego pan jest z tymi ludźmi i niszczy Polskę? – pytała inna protestująca.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej