W nocy z wtorku na środę, tuż po tym, jak w Sejmie marszałek ogłosił przerwę w obradach, część demonstrantów chciała uniemożliwić posłom PiS opuszczenie budynku parlamentu. Wcześniej wszystkie drogi wyjazdowe z Sejmu obstawiły kordony policji.

- Dostaliśmy informację, że wyjściem na tyłach Sejmu wychodzą posłowie PiS. W grupie kilkunastu osób pobiegliśmy w tamtym kierunku i nawet udało nam się zobaczyć Małgorzatę Wasserman – mówi Rafał Suszek, jeden z demonstrantów. – Chwilę tam staliśmy, a potem przeszliśmy na ul.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej