Na większości publicznych uczelni zakończył się pierwszy etap rekrutacji – maturzyści, którzy zdobyli indeksy, kompletują niezbędne dokumenty.

– Cieszy nas liczba chętnych, choć nie są to wyniki rekordowe jak przed rokiem. Musimy jednak wziąć pod uwagę malejącą liczbę maturzystów i słaby wynik tegorocznej matury, której nie zaliczyło 21 proc. zdających – mówi prof. Jacek Semaniak, rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Tu hitem była medycyna – uczelnia kształcić będzie na tym kierunku 75 osób, o jedno miejsce walczyło ponad 28 chętnych. O tym, jak trudno było się dostać, świadczą wyniki maturzysty z ostatniego miejsca na liście przyjętych. Maturę z biologii na poziomie rozszerzonym zdał na 80 proc. punktów, z chemii na 97 proc., a z podstawowej matematyki uzyskał 96 proc.

Uczelnie, które kształcą w zawodach medycznych, od lat nie muszą się martwić o chętnych. – Na studia stacjonarne na naszej uczelni aplikowało ponad 2,5 tys. osób więcej niż przed rokiem – informuje prof. Maciej Wilczak, rzecznik Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. O miejsce na kierunku lekarskim starało się tu aż 5755 osób, co daje niemal 20 kandydatów na miejsce. Ponad 22 osoby walczyły o jedno miejsce na kierunku lekarsko-dentystycznym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej