Agnieszka Kublik: PiS ma jedne z najwyższych notowań od wyborów w 2015 r. Ile w tym strachu przed uchodźcami, a ile zadowolenia z tego, jak PiS rządzi?

Prof. Mikołaj Cześnik, politolog, Uniwersytet SWPS, Fundacja Batorego: Ja bym dodał jeszcze bezradność opozycji i dobrą sytuację gospodarczą. To zadaje kłam temu, co Andrzej Duda i PiS mówili w kampanii wyborczej: że Polska jest w ruinie.

Zadaje też kłam temu, że PiS to banda nieudaczników. Wicepremier Mateusz Morawiecki okazuje się nie psuć tak dużo, by się dramatycznie pogorszyły wskaźniki makroekonomiczne.

W pierwszym kwartale 2017 r. wzrost gospodarczy wyniósł 4 proc., w 2016 było to 2,7 proc. Wicepremier Morawiecki obiecuje 20 mld zł więcej z podatków, sugerując, że to będzie efekt uszczelnienia systemu VAT.

– Oczywiście dobre dziś wskaźniki to efekt decyzji z przeszłości, rozwój gospodarczy jest procesem. Tak samo – powodzenie rządu PO-PSL w latach 2008-10 było w jakiejś części zasługą tego, co PiS zrobił w latach 2005-07. A to, co się działo gospodarczo w tzw. IV RP, było, między innymi, zasługą premiera Marka Belki i wicepremiera Jerzego Hausnera.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej