Urodzony w Warszawie Chodakiewicz, syn znanego działacza opozycji w PRL, należy do najgorętszych wielbicieli Trumpa. Prezydenturę Baracka Obamy nazywa „dyktaturą lewactwa”. Krytycznie podchodził do rządów III RP, które nazywał „przekształconą PRL”.

W Polsce zyskał sławę w 2005 r., kiedy ogłosił, że wyniósł z IPN katalog nazywany „listą Wildsteina”. Zdumiał tym Bronisława Wildsteina, który twierdzi, że to on wyniósł listę, by przyspieszyć lustrację.

Należy do najbardziej zaciętych krytyków Jana Tomasza Grossa i jego książki „Sąsiedzi” o mordzie w Jedwabnem. Wydał pracę „Po Zagładzie”, która miała być polemiką z tezami Grossa. Promował ją Instytut Pamięci Narodowej. Chodakiewicz przeciwstawiał zabójstwa Żydów przypadkom zabójstw Polaków dokonywanych przez Żydów – funkcjonariuszy bezpieki. Prof. Paweł Machcewicz wykrył, że ustalenia historyka przeczą nawet ustaleniom IPN. Chodakiewicz pisał na przykład, że szefem bezpieki w Białogardzie był Zdzisław Stolzman – ojciec prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego – który prześladował podziemie niepodległościowe. Tymczasem IPN ustalił, że w Białogardzie nie było funkcjonariusza o nazwisku Stolzman ani Kwaśniewski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej