Nominację na wiceprezesa wręczył w środę Muszyńskiemu prezydent Andrzej Duda. – Jest pan osobą kompetentną, która zdecydowanie poradzi sobie z tym niezwykle ważnym urzędem, która ma się przyczynić do tego, aby przywrócić Trybunałowi Konstytucyjnemu należną mu pozycję, a przede wszystkim należną mu godność – powiedział prezydent.

Muszyńskiego wybrało na stanowisko Zgromadzenie Ogólne składające się z 14 sędziów. Dostał siedem głosów, jego konkurent Stanisław Rymar – sześć. Jeden głos miał sędzia Grzegorz Jędrejek. Taki rozkład sił w TK stał się możliwy po zakończeniu kadencji wiceprezesa Stanisława Biernata. Na jego miejsce Sejm – głosami PiS – wybrał mec. Andrzeja Zielonackiego (został nominowany, mimo że w jego sprawie przed Radą Adwokacką toczyły się postępowania o oszukiwanie klientów).

Mariusz Muszyński zataił pracę dla UOP

Muszyński należy do grupy tzw. dublerów. Został wybrany do TK w grudniu 2015 r. razem z Lechem Morawskim i Henrykiem Ciochem. Poprzedni prezes Trybunału Andrzej Rzepliński nie dopuszczał ich przez ponad rok do orzekania, powołując się na wyroki TK o tym, że ich miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku 2015 r. na podstawie prawnej uznanej przez TK za zgodną z konstytucją. Rząd Beaty Szydło – wbrew prawu – nie publikował tych wyroków, a PiS uznawało je za „nieistniejące”. Po odejściu Rzeplińskiego prezesem TK została Julia Przyłębska. Wcześniej pracowała w poznańskich sądach, orzekając w wydziale cywilnym, a potem w wydziale ubezpieczeń społecznych. W 2001 r. sędziowie z Poznania uznali, że nie nadaje się nawet do orzekania w sprawach o renty i emerytury. Jako prezes Trybunału natychmiast włączyła w prace TK „dublerów”, za to sędziego Biernata wysłała na przymusowy urlop.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej