Komentarzy pod tymi tekstami nie da się cytować. To czysta nienawiść. Podsyca ją minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, w przeszłości wielokrotny klient sal sądowych, dziś obsesyjnie walczący z sędziami za urojone krzywdy, których w sądach doznał on i jego rodzina.

Oto próbka jego stylu: „Zrobię pewną niespodziankę tym, którzy myśleli, że wywiną się i w tym roku ich oświadczenia nie będą jawne, dlatego że przygotowałem zmianę ustawy i również te oświadczenia, które oni myśleli, że utajnią, będą też jawne. To jest dobra informacja dla społeczeństwa, a niekoniecznie pewnie radosna dla tych sędziów, którzy myśleli, że społeczeństwo wywiodą w pole i ukryją swoją oświadczenia majątkowe”.

Oprócz knajackich oskarżeń („myśleli, że się wywiną”, „wywiodą społeczeństwo w pole”) i grania pod publiczkę („dobra informacja dla społeczeństwa”) jest w tym zwykłe kłamstwo: sędziowie oświadczenia majątkowe sporządzają od lat. Składali je co roku na ręce swojego kierownictwa, były analizowane i porównywane rok do roku. Kopie dostawały też urzędy skarbowe. Dostęp do nich ma CBA.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej